Strony

.578.

Krakowski obwarzanek z masłem i domowym dżemem malinowym. Ciepłe mleko.
Cracow's bagel with butter and homemade raspberry jam. Warm milk.

Deszcz i spadające liście oraz przez cały dzień wszędzie spotykani biegacze - jak prześladowcy i symbole tego, czego w danym momencie nie mogę. Jesień przynosi zmiany i kolejne paranoje, a ja powracam do Krakowa, do którego przez lata stworzyło się coś na wzór sentymentu. Wycieczka szkolna nie daje wielu możliwości i pełnego pola działań, jednak i tak wyjazd mogę uznać za udany. Jakże mogłoby być inaczej z moimi dziewczynami. Choć z jednej strony edukacyjna strona całego wyjazdu wprowadziła nastrój znudzenia i skłoniła do rozterek w stylu "gdybym nie jechała, byłabym w domu 6 godzin wcześniej". No cóż.
Rydlówka, Krypta Zasłużonych, kościoły, rynek i czas wolny. Dużo chodzenia i próba dla kontuzjowanych nóg. Próba zaliczona pozytywnie, bólu zero. Z niedzielnego startu na 25km już zrezygnowałam i choć kusi straszliwie, muszę się oszczędzać (jeszcze we wtorek utykałam, a jeszcze teraz biegowy ruch jest bardzo niepewny). Na razie rower moim przyjacielem.
 

58 komentarzy:

  1. Strasznie mi się podoba ostatnie zdjęcie :)
    Śniadanie świetne, wczoraj nawet myślałam o czymś słodkim, co można popić mlekiem ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój Kraków :) A mówiłam, że możesz wpaść i upiec mi ciasto ! ;) Mieszkam tylko pół godziny drogi od Rynku ;)
    Jednak nie ma to jak wycieczki edukacyjne kończące się wizytą w KFC :)
    Śniadanie jak zwykle pyszne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sliczne zdjecia!
    A rezygnacją sie nie przejmuj! Moze to jakis znak, moze ostatnio za duzo sie dzialo. Moze ostatnie rekordy i doskonala forma na razie wystarczą, na inne przyjdzie czas, jest go duzo ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochany Kraków i obwarzanki :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś super dziewczyną, wysportowaną, styl gorszy ale to pomijam bo możesz mieć to gdzieś po prostu, ale radziłbym Ci tak z serca zadbać o włosy :) bo troszkę niezadbanie wyglądają:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej kochanie ;* Możesz mi powiedziec jakie masz masełko orzechowe ? i przy okazji wypowiedziec się o jego składzie co sądzisz? bardzo mnie to ciekawi. pozdrawiam ,jesteś cudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marks and Spencer. Polecam i w wersji crunchy i smooth. Skład z tych lepszych, bez wypełniaczy, tylko naturalne składniki: orzechy (91%), olej słonecznikowy, olej palmowy, cukier trzcinowy, sól morska.

      Usuń
  7. pysznie ;)wycieczki klasowe zawsze są udane, zwłaszcza z tymi, bez ktorych nie wyobrażamy sobie dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pyszne i proste śniadanie :)
    Szkolne wycieczki zazwyczaj mają na celu zanudzać, ale często czas wolny wynagradza to wszystko.. PS. Swoją drogą, odwiedziłabym Kraków..

    OdpowiedzUsuń
  9. Kraków jest super. Fajną miałaś wycieczkę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne klimaty:) przypominają mi się moje wycieczki szkolne... kiedy to było;)?
    oszczędzaj zdrowie, będą kolejne starty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham Kraków. <3 A krakowskie obwarzanki to zdecydowanie mistrzostwo świata, bo lepszych nie jadłam nigdy. Świetne śniadanie i śliczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię Twoje obrazki. bardzo. i to, że nieustannie masz w sobie tyle energii, tej biegowej i nie tylko. i dżem malinowy lubię też.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałabym znów zobaczyć Kraków...

    Pyszne proste śniadanko ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. oj pogoda wczoraj Wam nie dopisała, dziś mielibyście ładniejszy dzień na zwiedzanie :) Od rana pięknie w Krakowie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki cudny pomysł, tylko trzeba się zwlec rano po obwarzanki :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Rydlówka, a nie Ryglówka! Od Lucjana Rydla (nie Rygla)!

    Przepraszam, musiałam... :) Serdeczne pozdrowienia z Krakowa, w którym dziś już całkiem słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku, przez 1,5 roku w liceum jeździłam prawie co drugi weekend do Krakowa. Mimo tego, że mój związek, który to wymuszał nie był najlepszym, tak Kraków kocham i uwielbiam do niego wracać. A obwarzanki kojarzą mi się z powrotami w niedzielne wieczory ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepadam za takimi obwarzankami, a krakowskie mają swój wyjąkowy urok, przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. kiedyś koledze kazałam z krakowa przywieźć mi obwarzanka! kocham je!
    a mi brakuje moich kumpelek ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Obwarzanek <3 uwielbiam te z serem ;-)

    pozdrawiam i zapraszam do siebie na konkurs!

    http://wieszaknawybiegu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Kraków jest piękny! Szybkiego powrotu do biegania życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kraków to piękne miasto :). Ostatnie zdjęcie jest świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zjadłabym takiego obwarzanka prosto z Krakowa.. pyszne śniadanie miałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ostatnie zdjęcie <3 świetne! i piękne bransoletki! :)
    a Kraków uwielbiam, piękne miasto, byłam w pierwszej klasie na wycieczce :) krakowskiego precla też bym zjadła, pycha!

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawsze gdy jestem w Krakowie kupuję chociaż 1 precla z tych budek :)

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam obwarzanki. i Kraków, aż czasem żałuję, że mieszkam dokładnie na drugim końcu Polski.

    OdpowiedzUsuń
  27. mój kochany Kraków! zazdroszczę! ; )

    OdpowiedzUsuń
  28. wchodzę na twojego bloga, a tu kraków. matko, jak ja go czasem hejtuję.

    OdpowiedzUsuń
  29. Można prosić jadłospis, dawno nie było;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniadanie powyższe

      jabłko, bajaderka (duża kulka, zlepek różnych ciast, oblana czekoladą, posypana wiórkami kokosu - ze szkolnego sklepu)

      obiad na stołówce: zupa ogórkowa, udko z kurczaka z ziemniakami, sosem i kalafiorem

      kromka chleba pełnoziarnistego z masłem orzechowym, miska śliwek

      kilka plasterków schabu pieczonego

      2 miski barszczu ukraińskiego (z ziemniakami, marchewką i czerwoną fasolą)

      Usuń
  30. ooo, witam w moim mieście! :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Obwarzanki krakowskie... To jest to o czym marzę:)

    OdpowiedzUsuń
  32. witaj, trafiłam na zdjęcie Twojego śniadania na pewnym blogu :))
    http://ijustwannabehealthy.tumblr.com/post/32760808498
    pomyślałam, że Cię to zainteresuje. i uważam, że to kolejny powód do dumy. których swoją drogą Ci nie brakuje. PODZIWIAM CIĘ SYLWIA ! strasznie mnie motywujesz do pracy nad sobą ;)

    pozdrawiam,
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  33. Masz na tyle "rozciągnięty" żołądek, że potrafisz tyle zjeść? Od razu uprzedzam, że nie mam anoreksji/nie stosowałam nigdy diety/nie mam świra na punkcie zdrowego jedzenia. Wchodzę tutaj po inspiracje na śniadania, bo lubię od czasu do czasu upiec placuszki czy coś w tym rodzaju, ale twoje jadłospisy naprawdę mnie zadziwiają w kwestii ilości. :p Wiem, że dużo trenujesz, ale ja np. uprawiam Judo wyczynowo i mam treningi 5 razy w tygodniu, i np. nigdy nie wcisnęłam w siebie więcej niż 3, 4 kawałki ciasta na raz, a tu nawet czytałam, że zjadłaś 3/4 blaszki albo 3/4 całej zapiekanki... Nie boli cię po tym brzuch, nie masz wzdęć, uczucia przejedzenia? Na pewno jesz tyle, ile potrzebujesz? ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziwię się tobie, że nie jesteś głodna. Nie boli mnie brzuch, po prostu jem tyle na ile mam w danej chwili ochotę. Nie tyję, więc nie widzę problemu.

      Usuń
    2. Myślisz, że coś ze mną nie tak? :D Od małego nie jestem słodyczolubna, owsianki/placki słodzę stewią, bo mama jest na diecie i wywaliła z domu cukier (:D), a za jogurtami/serkami ogólnie nie przepadam. Jem dużo warzyw, bo kocham posiłki na wytrawnie, owoce, ryby, drób, płatki owsiane, kasze, kefiry, maślanki i serki wiejskie. Dużo osób się mnie pyta, czy nie jestem na diecie, bo nie odczuwam potrzeby jedzenia za wiele, moim ostatnim posiłkiem jest podwieczorek w formie owocu około 17, bo o 18 mam trening (podejrzewam, że gdyby nie on, to nie zjadłabym nic, bo po prostu nie miałabym ochoty). Jak podliczyłam sobie na takiej stronie ilewazy.pl (chyba jest w miarę wiarygodna w porównaniu z innymi) kalorie z dzisiejszego dnia, to wyszło mi około 1600 w przybliżeniu... To chyba za mało jak na 15-latkę? ;o Przepraszam, jeśli ten poprzedni komentarz wyszedł w formie jakiegoś ataku czy obrazy, ale po wizycie na każdym blogu z jadłospisem myślę sobie: jak to możliwe, że ona nie odczuła przejedzenia itp.?

      Usuń
    3. Właśnie, ok, nie widzisz problemu, ale raz piszesz że to nic, że jesz to na co masz ochotę i się tym nie przejmujesz. Ją też nie mam anoreksji ale moje pytanie jest takie, czy nie masz czasem myśli że jak np. ZJESZ pół blachy ciasta to myślisz że moglas zjesc coś zdrowszego, lepszego albo coś. I co byś np. Zrobilaa gdybyś miszkala w takim miejscu, warunkach gdzie niebyloby dostępu do swierzych warzyw i owoców?

      Usuń
    4. Dobrze że się podpisujecie bo Sylwia wie z kim gada.. Masz. Trening i przed nim jesz tylko owoc? I to o 17? Chybabym umarła :o

      alicja

      Usuń
    5. Anonimowy 1: Nie jestem dietetykiem, nie wiem też o tobie wystarczająco, by stwierdzić czy jesz odpowiednio. Słuchaj organizmu.
      Anonimowy 2: Tragedii by nie było.

      Usuń
    6. Rozumiem. Szczerze to jakoś nie zapowiada się, żebym poszła do dietetyka, bo nie tracę za bardzo wagi, nie mam problemów z wypadaniem włosów czy uczuciem zmęczenia. Teraz mam więcej ruchu niż w wakacje, kiedy miałam kontuzję i nie mogłam ćwiczyć, więc myślę, że jak zauważę jakiś drastyczny spadek wagi albo coś, to spróbuję jeść trochę więcej. Ogólnie jak zjem np. kanapkę, albo nawet serek czy omlet po 2-godzinnym treningu, czyli ok. 20, to uczucie ciężkości mam nawet jak się kładę. Dlatego też z powodu komfortu spania, nie jem już nic po treningu.

      Usuń
    7. Przepraszam, że zapomniałam się podpisać, Amelia mi na imię.

      Usuń
    8. Też nie lubię jadać późno, szczególnie ze ściśniętym po treningu żołądkiem, więc rozumiem. Gdybyś traciła na wadze, nadrabiaj jedzeniem w ciągu dnia.

      Usuń
  34. przecudowne bransoletki, też chcę taką! :)) gorąca dziewczyna z ciebie, wszyscy kurtki, ty bluzeczka na naramkach, wow :P

    OdpowiedzUsuń
  35. jesz ostatni posiłek przed 18? (bo tak zauważyłam z powyższego jadłospisu, stąd ciekawość)

    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potem jeszcze zjadłam talerz barszczu.

      Usuń
  36. ładne te łapki w tych bransoletkach..a bajgle krakowskie uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  37. nigdy nie jadłam obwarzanka , ale pewnie taki smaczny jak wygląda ;d

    OdpowiedzUsuń
  38. takiego obwarzanka jadłam kiedyś w Krakowie,ale nie przyznam się ile lat temu...

    OdpowiedzUsuń
  39. Podoba mi się patent na obwarzanka podanego tak jak bajgle :)

    OdpowiedzUsuń