Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kluski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kluski. Pokaż wszystkie posty

.1552. jabłkowe kluski kładzione na mleku

Tak dużo się dzieje, że nie mam czasu nawet na dziesięć minut usiąść do laptopa, a jak już to robię to głównie w celu poszukiwania połączeń do Katowic. W najbliższym czasie ma się to wszystko uspokoić, ale teraz muszę przetrwać tą życiową burzę. Nie ma innego wyjścia ;)
 razowe jabłkowe kluski kładzione na mleku
1 jabłko, obrane i starte na dużych oczkach
1 jajko
50-60g mąki pszennej razowej (pół szklanki)
cynamon
1,5 szklanki mleka

Mleko zagotować. Jabłko wymieszać z mąką, jajkiem i cynamonem i kłaść łyżką na zagotowane mleko. Gotować kilka minut.

.1118. knedle z owocami

twarogowe knedle z owocami leśnymi i jogurtem
cheese dumplings with berries and yogurt

Po przepis odsyłam do starego wpisu: knedle serowe.

.1000. wielki tysiąc i 48 ;)

Kto mi powie kiedy minęły te wszystkie dni? Zmienić zdążyło się wszystko, a w największym stopniu chyba ja.
Myślałam od dawna nad zawartością tysięcznego wpisu. Na przekór jednak, to nie moje śniadanie odgrywa tu dzisiaj główną rolę. Jakieś pół roku temu wpadłam na pomysł zaangażowania w ten wpis większej liczby osób, tak więc na początku października poprosiłam garstkę znajomych o zdjęcia. Każdy z nich miał sfotografować swoje dowolne śniadania i przesłać mi na czas, żebym zdążyła się nimi z wami podzielić w ramach wielkiego tysięcznego wpisu. Tym też sposobem jest to tysiąc porannych inspiracji plus poranne inspiracje ludzi spoza blogowej śniadaniowej sfery (bardzo bardzo im za to dziękuję :*). Mają zadatki na prowadzenie śniadaniowców, nie? :D Jest mój brat Rafał, moje przyjaciółki, mój facet (gęsta owsianka! jestem dumna), mój kuzyn z Irlandii i Patrycja, czerwonowłosa weganka spotykana przeze mnie na niemal każdych biegowych zawodach, z którą zawsze się zagadam i niemal przegapimy start. I Daria, znajoma z Woodstocku, z którą zaczęłam tam rozmowę o kulinariach i okazało się, że też fotografuje zawartość talerza. Szymon, którego poznałam po półmaratonie w Żywcu, Kuba, którego poznałam przed Biegiem Niepodległości (i jak się okazało, wcześniej mijaliśmy się na festiwalu w Krynicy), Adam z mojej studenckiej grupy, towarzysz do kawy w okienkach między zajęciami. Plus Kamil - chyba najmłodszy w Polsce ultramaratończyk i Paweł, fotograf, którego znam od zawsze. I ci, których znajomość w zupełności zawdzięczam blogom: dziewczyny, z którymi zdążyłam już dobrze poznać się w realu - Alicja z lovmornings, EmmaSiaśka i Nina, plus ci, których jeszcze nie zdążyłam spotkać - Michalina, Kasia, Ania, Maciek (chłopak od listu, może pamiętacie :)). 20 osób, 48 różnych śniadań - i gdzie tu potwierdzenie tego, że w Polsce je się tylko kanapki? Wspólnymi siłami, dzisiaj udało się tu stworzyć coś wielkiego. A ja? A ja dzisiaj zjadłam gofrowe bananowo-czekoladowe tysiąc i cieszę się, że jesteście.

banana chocolate wholemeal waffles with hazelnuts syrup

I jak? :D

.951. kluski twarogowe

Las skusił, może nawet ostatnie dni złotej polskiej jesieni mnie skusiły. I mimo tylko godziny odpoczynku pomiędzy bieganiem a wieczorną siłownią, pobiegłam do lasu. Miękkie podłoże odpłaciło (opłaciło) się bolącym nogom. Chodniki widocznie mnie niszczą, a ja nie wiem w sumie dlaczego przestałam korzystać z tak bliskiej obecności ciszy, spokoju i drzew. Ciszy i spokoju zagłuszonego Comą albo Hunterem w słuchawkach ^^ Nie jest to czas z zeszłego roku, nie jest super zadowalający, ale tempo 5:36min/km, to już dla mnie mały dający nadzieję sukces :)
Mały sukces numer dwa: w końcu choć trochę wzmocniłam ręce i robię normalne pompki. Poza tym namówiłam młodszego brata do ćwiczeń, więc teraz trenuję z dwoma facetami. Motywacja sił, szczególnie gdy starszy z nich robi kolejne serie podciągania na drążku, a ja dalej ani rusz. Jako starsza siostra trzeba dawać przykład i nie odpuszczać, no nie? Dlatego do sztangi dokładamy ciężaru.

Zapisałam się na Bieg Niepodległości w Warszawie. Do tego czasu trzeba pędzić ;) Ktoś z was biegnie?


knedle twarogowe z bananem i masłem orzechowym
quark dumplings with banana and peanut butter

.854. wyjazd, resztkowy makaron na śniadanie

W zeszłym roku, witałam was śniadaniem w żarzącym już porannym słońcu, na skraju autostrady w kierunku Splitu. Dzisiaj o piątej rano wyciągam z torby słoik makaronu, pozostałości z wczorajszego obiadu (w sumie całość zrobiona w ramach ostatniego, przedwyjazdowego czyszczenia lodówki). W tym momencie, w trasie, chyba nic nie smakowałoby mi tu lepiej. Tak samo, powtarzalnie, na brzegu autostrady. Chorwacja, choć w te wakacje miało jej u mnie nie być, wita.

makaron z pieczarkami, żółtą papryką, szpinakiem, bazyliowym pesto i pomidorkami koktajlowymi
pasta with mushrooms, yellow peppers, spinach, basil pesto and cherry tomatoes

.849. czerwcowe podsumowanie

 makaron z twarożkiem, truskawkami, cynamonem i syropem z agawy
penne with quark, strawberries, cinnamon and agave syrup



Braciszkowi dziękuję za udostępnienie swojego laptopa, bo mój wegetuje obecnie gdzieś w naprawie (w związku z tym na meile i wszelkie pytania poodpowiadam gdy wróci mój sprzęt, to samo jeśli chodzi o przepisy pod zdjęciami śniadań). Sklepowi bcaa dziękuję za rękawice na siłownię, bo już dawno miałam sobie takie sprawić - identyczne pożyczałam na garażowej siłce od chłopaków, jak tylko ciężar zaczął odbijać na dłoniach swoje piętno. Miły prezent, motywujący do częstszych spotkań z treningami z obciążeniem. W tym miesiącu wyszło kiepsko.
Było za to więcej biegania, dwa półmaratony na zawodach i sporo rowerowych przejażdżek w towarzystwie taty. Lipiec zapowiada się dwa razy bardziej biegowy. Ot, zabiegany :)


"Naćpa­na szczęściem...
Błędnym wzro­kiem pat­rzę prosto
w Two­je pus­te oczy,
by w opęta­niu, na po­lu marihuany,
his­te­rycznie zaśmiać się
w Twoją naćpaną twarz...
Ty wiesz, że nie ma­my szans w starciu
z rzeczywistością...
Świat już daw­no spi­sał nas na straty...
Po­zos­tało nam je­dynie um­rzeć ze śmiechu
w błogiej nieświado­mości chwili,
wierząc w te wszys­tkie ha­lucy­nac­je i urojenia...
A będąc szczęśliwymi,
op­ty­mis­tycznie i naiw­nie mieć nadzieję,
że w piek­le mają czekoladę..."

.792. leśne rewolucje, czyli do słońca, gotowi, start!

Superfood, ciąg dalszy: wczoraj szpinak i spirulina w koktajlu, dzisiaj jagody goji. To tak zupełnie niezamierzenie, żurawina się skończyła. Poza tym zapomniałam dodać jajko do klusek kładzionych (jak? robiąc je po raz setny?), bez różnicy, zorientowałam się dopiero teraz, przepisując przepis pod zdjęcie... Podpinam więc pod wegańskie śniadania, bo wystarczy mleko dać roślinne.

jabłkowe kładzione kluski na mleku z cynamonem, bananem, słonecznikiem i jagodami goji 
apple wholewheat dumplings with milk, cinnamon, banana, sunflower seeds and goya berries


Jakiś się szał ostatnio zrobił na te wszystkie kije, spacery, rowery, psy i wózki. Co jak co, ale korek na leśnej ścieżce widziałam po raz pierwszy ;) Nie zrobiłam zdjęcia, bo jedyne o czym w tym momencie myślałam to uniknięcie zderzenia z rowerzystą, zaplątania się w psią smycz czy wpadnięcia na małe dziecko. Chyba ludzie tak spragnieni wyższych temperatur, że najmniejszy promyk słońca wyciąga ich za manatki z kanap i foteli. Biegam 2 lata, a tu takie rewolucje. I wiecie co? Znalazłam wiosnę i co najważniejsze, dużo jagód będzie w tym roku. Domowe jagodzianki mi się marzą już po jednym spojrzeniu na wychodzące w trawie pęki.

8km się udało, mimo, że po chorobie i modląc się w duchu, żeby piszczele nie bolały. Na szczęście siedziały cicho.

.776.

jabłkowe kładzione kluski na mleku z masłem orzechowym i cynamonem
apple wholewheat dumplings with milk, peanut butter and cinnamon

.733. żegnamy podjadanie? Asnax

razowe jabłkowe kluski kładzione na mleku z rodzynkami / apple wholewheat dumplings with milk with raisins

Powtarzam wtorkowe kluski, przepis już >tu podawałam. Pewnie jeszcze się u mnie pojawią na śniadanie lub deser.
 
Jak wiecie, lub nie, nie przyjmuję współpracy z wszystkimi firmami. Tak np. odrzuciłam Nesvitę, bo jej owsianki są dla mnie od zawsze za słodkie i ani trochę owsiankowe (Znacie moje, jak to ostatnio zostało nazwane, "łychostajne" owsianki. Na udawane nie dam się nabrać ;)). Nie mam oporów przed wszystkiego rodzaju czekoladami i wyrobami czekoladopodobnymi, a nie dałabym się namówić na testowanie żelków. Lubię gotowe mieszanki przypraw, a nie tknęłabym proszkowej zupki chińskiej. Jadam chrupkie Sunbites i frytki z KFC, ale od czterech lat nie jem chipsów ziemniaczanych. Tym razem produktem, nad którego testem musiałam się zastanowić były gumy do żucia Asnax. Podchodzę do tego typu suplementów z wielkim dystansem. Kiedyś, jeszcze przed rozpoczęciem diety, pijałam herbaty typu Linea, co przy diecie "zjem wszystko, mogę chrupka?", było tylko paradoksem. Teraz, skoro i tak niemal codziennie żuję gumy do żucia (najczęściej wiśniowe ^^), postanowiłam spróbować. Przekonał mnie skład Asnax: lukrecja, morwa biała, chrom, zielona herbata - czemu nie? Tak, odrobinę zszedł brzuszek nabyty po zimowym i świątecznym obżarstwie, ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy bardziej przyczyniło się Asnax czy zwiększona aktywność fizyczna.

.730. razowe jabłkowe kluski na mleku

razowe jabłkowe kluski kładzione na mleku / apple wholewheat dumplings with milk

1 duże obrane i starte jabłko, 1 jajko, 1/2 szkl. pełnoziarnistej mąki, cynamon, cukier, kapka mleka. Wymieszać i kłaść łyżką do gotującej się 1,5 szkl. mleka (nie próbowałam na innym niż krowie) i gotować kilka minut. - Najbardziej sycące z sycących śniadań. Poza tym powtarzałam te kluski już dwa razy w ciągu trzech dni, co dowodzi, że po prostu trzeba je zrobić :)

W niedzielę był wiatr tworzący przede mną i przed moim bolącym gardłem ścianę nie do pokonania. Skutecznie zmiótł mnie z planowanej trasy o 5km bliżej. Przez miasto, widząc znikające w oddali kominy elektrowni oraz jezioro trzymające na brzegu nieugiętych wędkarzy. Pogoda na szczęście staje się coraz bardziej przyjazna i zbliża się moment wyciągania zakurzonych dwukołowców. Wczoraj uskuteczniałam domowy spinning przy tv, a konkretnie 30km przy ostatnio codziennym Dr House.

.686.

(zdjęcia z strony herbaciarnia Esencja i bloga kawaherbata)
 
Niedaleko gliwickiego rynku, przy ulicy Bednarskiej znajduje się niewielka herbaciarnia. Przytulna, klimatyczna, z przytłumionym światłem, od pierwszego wejrzenia robi dobre wrażenie. W powietrzu zapach świeżo parzonych herbat i, gdzieś w rogu zapalonego, kadzidełka. W oddzielonych od siebie boksach, małe poduszki i stoliki z miejscem na kubki i żeliwne czajniki. Dylemat nad szerokim wyborem doskonałych herbat. Cisza, spokojna muzyka grająca w tle i można zapomnieć o reszcie świata.
Miejsce chyba najczęściej odwiedzane w ramach randek, bo podczas mojej tam obecności (dwa razy po 3-4 godziny pozwoliły mi na drobne obserwacje ;)), najwięcej przewinęło się par, głównie młodych. Poza tym grupy znajomych przychodziły pograć w którąś z gier leżących na półkach (Jenga, karty, chińczyk...) oraz starsze małżeństwa, na herbatę lub ciastka.
Coś godnego odwiedzenia, w romantycznym nastroju.

 makaron na mleku z kaszą manną, jabłkiem, cukrem trzcinowym, cynamonem i stopionym masłem
pasta with milk, semolina, apple, cane sugar, cinnamon and melted butter


Ten drobny makaron kupiłam na zeszłych wakacjach w Chorwacji. Głównie z myślą o śniadaniach i zupach, zważywszy na jego drobny charakter. Po niemal roku, opakowanie doczekało się otwarcia i wypróbowania. Próba godna powtórki. Będą tu pasowały też inne drobne makarony, dostępne w Polsce np. taki w kształcie ryżu czy gwiazdek.