Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą musli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą musli. Pokaż wszystkie posty

.1556.

Jogurt grecki z jabłkiem, granolą i ciasteczkową odżywką białkową (Mieszam jogurt/serek z odżywką i wychodzi szybki, smakowy i słodki jogurt bez cukru. Polecam tą opcję szczególnie z białkiem waniliowym i serkiem homogenizowanym <3)

.1498. granola dobra na wszystko

 twarożek z jogurtem greckim, domową orzechową granolą (przepis w śniadaniu nr 1481), bananem i malinami
 quark and greek yogurt with homemade peanut butter granola, banana and raspberries

.1484.

 jogurt grecki z karmelowym białkiem, domową orzechową granolą, bananem i brzoskwinią
greek yogurt with caramel protein powder, homemade nut granola, banana and peach

.1481. domowa granola o smaku masła orzechowego

Wieczorem w domu pachniało kokosem i orzechami, a dzisiaj tak pachnie śniadanie :)

 twaróg i jogurt z domową granolą, nektarynką i żółtymi malinami
quark and yogurt with homemade peanut butter granola, nectarines and yellow raspberries

Bazą tej granoli jest 260g płatków owsianych, 1 dojrzały banan i 60g masła orzechowego. Reszta dodatków według uznania. Ja podają moją wersję, która jak zwykle powstała z resztek chowanych gdzieś po szufladach :)
Wymieszałam:
260g płatków owsianych
35g nasion słonecznika
30g mąki arachidowej
30g płatków kokosa
60g masła orzechowego
20g oleju kokosowego
chlust ekstraktu z wanilii (może być jeszcze cynamon, ale akurat nie miałam)
1 duży dojrzały banan, rozgnieciony widelcem

Wszystkie składniki trzeba dokładnie połączyć, a następnie wysypać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i piec ok. 25 minut w 200 stopniach, mieszając od czasu do czasu, żeby się nie przypaliła.
Gotową granolę zostawiamy do wystudzenia i podajemy tak jak lubimy najbardziej :)

Z podanych przeze mnie składników powstało 430g gotowej granoli. Porcja 50g (ilość jak na zdjęciach) zawiera: 242kcal / 10g białka / 24g węglowodanów / 11g tłuszczu

.1400. domowa proteinowa granola z masłem orzechowym

 proteinowa granola z ciepłym mlekiem sojowym i jabłkiem
protein granola with warm soy milk and apple

Na całą blaszkę granoli:
2 szklanki płatków owsianych (dałam 1,5 szklanki owsianych i 1/2 jęczmiennych)
20g posiekanych orzechów włoskich
20g wiórków kokosowych
2 miarki waniliowej odżywki białkowej
spora łyżka masła orzechowego (wiecie, taka, którą by się chciało zjeść całą solo ;)), u mnie było to 70g :D
trochę wody
(opcjonalnie) trochę słodzika w pudrze
3 białka jaj

Wszystkie składniki wymieszać razem, ja połączyłam je rękami. 
Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Formę wyłożyć papierem do pieczenia i wyłożyć porozrywane kawałki masy. Piec 15-20 minut, mieszając granolę w międzyczasie 2 razy.

środa

orzechowa granola z ciepłym mlekiem sojowym i bananem
nut granola with warm soy milk and banana

6 łyżek płatków, sezam, płatki kokosa, siemię lniane, orzechy, migdały i słonecznik wrzuciłam na patelnię i prażyłam, aż zaczął wydobywać się z nich przyjemny zapach. Potem dodałam 2 łyżki syropu klonowego i czubatą łyżkę masła orzechowego. Mieszałam całość na małym ogniu, aż wszystkie płatki zostały pokryte orzechowym sosem. Dodałam rodzynki i prażyłam jeszcze chwilę, do chrupkości całej mieszanki. Podałam z podgrzanym mlekiem sojowym i plasterkami banana.

piątek

niesłodzone musli z jabłkiem, bananem i mlekiem sojowym
no sugar muesli with apple, banana and soy milk

.1239.

Zanim założyłam bloga śniadaniowego, w sieci trudno było o śniadaniowe blogi, a ja, możecie wierzyć lub nie, jadłam codziennie na przemian musli z jabłkiem i musli z bananem. Brałam płatki, kroiłam owoce i zalewałam całość mlekiem. Codziennie, przez ponad rok. W całej tej monotonii zmieniała się tylko ilość dodawanej mieszanki, rosnąca wraz z moją świadomością tragizmu swojego żywienia (po roku nie były to już 2, tylko nawet 12 łyżek płatków). Z czasem zmienił się też rodzaj dodawanego tu mleka, bo wlewane w siebie codziennie krowie mleko, nasilało moje problemy żołądkowe.

Dzisiaj wracam do tego połączenia: jabłko i wypakowana mieszanka musli od mixit. Czyżbym za tym tęskniła?
musli z ciepłym mlekiem sojowym i jabłkiem
muesli with warm soy milk and apple

.1184. owsianka bez gotowania*

Płatki owsiane z waniliowym białkiem sojowym, orzechami, chia, jagodami goi, truskawkami i nektaryną
Gdy rano brakuje gazu w kuchence, chce się zjeść śniadanie, a akurat nie ma przy boku żadnego faceta: ugotowałam wodę w czajniku elektrycznym, szklanką wrzątku zalałam 60g płatków owsianych, orzechy, nasiona chia, suszone jagody goi i pokrojone owoce. Dodałam trochę mleka sojowego i wszystko wymieszałam z dodatkiem sojowego białka w proszku. Wyszło naprawdę dobre, będę powtarzać w innych kombinacjach :D
*Poza tym, jeśli o owsiankę bez gotowania chodzi, to np. mojemu chłopakowi te tylko zalane mlekiem i namoczone płatki, smakują bardziej niż już ugotowane. Polecam więc taką właśnie wersję dla wszystkich jednak nie będących w stanie przekonać się do tradycyjnej owsianki.

Oatmeal with vanilla protein powder, hazelnuts, goya berries, strawberries and nectarine

.1082. owsianka - film instruktażowy ;)

owsianka z bananem, pomarańczą, serkiem homogenizowanym i orzechową domową granolą
oatmeal with banana, orange, cream cheese and homemade nuts granola

Podobno zrobienie gęstej owsianki to żadna sztuka, bo potrafi to nawet mój chłopak, który jest w stanie przypalić wodę na herbatę ;D (Nie obrazi się. Sam kazał wam to przekazać ;)). Jednak tyle pytacie o to jak robię owsiankę, że postanowiłam odpowiedzieć raz a dobrze. Krótko, prosto, w kilku krokach. W kilka minut mamy śniadanie idealne.

.1076.

omlet z kurczakiem i pomidorami, serek zmiksowany z bananem i truskawkami + granola
chicken and tomato omelette, cream cheese mixed with banana and strawberries + granola


Z innej beczki: polecacie jakieś konkretne miejsca w Beskidzie Śląskim lub Żywieckim? Chodzi mi o szlaki lub coś wartego zobaczenia :)

.1061. granola fistaszkowa z czekoladą

serek homogenizowany z domową orzechowo-czekoladową granolą i bananem
cream cheese with homemade nut chocolate granola and banana

Upiekłam granole. Taką, którą kiedyś dostałam od Magdy. Pozwolę się więc zacytować:
"Słuchaj, z przepisem będzie ciężko, bo wszystko dodawałam na oko - jak mi czegoś brakowało to dodawałam. Na początku trochę cukru trzcinowego i ze 2-3 czubate łychy masła orzechowego (albo i więcej?) na patelnię i rozpuściłam. Powstał taki sos - brzydkiego koloru, ale to nic. Tata się na mnie dziwnie patrzył, co ja wyprawiam xD Do tego dosypałam trochę soli, wanilii, ekstraktu. Potem dosypałam płatki - tyle, żeby wszystkie były mokre od sosu. I na trochę odstawiłam, żeby resztę płynu 'wypiły'. Potem sypłam orzechów ziemnych - prażonych i niesolonych. Mogłam dodać więcej, ale mi brakło xD Potem upiekłam w piekarniku. Z pół godziny, w 175 st. C chyba. Zależy jaki masz prąd, grunt żeby przemieszać i żeby się nie przyjarała. A potem posiekałam czekoladę - Lind 85%, 70% i kilka kostek mlecznej. Łącznie może wyszło jej z 70 g - nie chciałam żeby przyćmiła orzechowy smak. To chyba tyle." 
No i zrobiłam, tylko czekolady oprócz gorzkiej i mlecznej sypnęłam jeszcze białej. I cudowne było z serkiem i bananem. Ale w sumie to tą granolę mogłabym zjeść w całości nawet zupełnie solo.

.1002. Blogowe Mikołajki

Nie będę się tu po ran kolejny rozpisywać na temat blogowych znajomości, które ustawiam na pierwszym miejscu pośród wszystkich zalet blogowania. Jakiś przecież musi być powód, dla którego w blogosferze siedzę już prawie sześć lat. Będę wam za to chciała powiedzieć, że mój wylosowany Mikołaj, nasz śniadaniowy rodzynek Piotej, spisał się tu świetnie :D W paczce znalazłam śliczne metalowe pudełko z domową granolą (Jak mogłeś dodać do niej białej czekolady? Teraz zniknie u mnie w tydzień :D), mikołajowy minutnik ("żebyś nigdy nie przypaliła ryżu, czy nie spaliła ciasta!') i czekoladkę z nadzieniem z masła orzechowego (awwwwwwwww). Bardziej w moje gusta trafić nie mogłeś, bardzo bardzo dziękuję.
Paczka zrobiona przeze mnie trafiła do Karoliny z tasty-breakfast.


A dzisiaj musicie mi wybaczyć prostolinijne śniadanie. Musiałam jak najszybciej wypróbować granolę.
serek homogenizowany z mandarynkami, bananem i granolą
homogenized cheese with tengerines, banana and granola

.986. "- Spasłaś się. - Dzięki.". Czyli moje urodziny.

Wiecie co jest najlepsze? Oglądanie zdjęć z poprzednich lat ze świadomością, w jakim było się wtedy stanie psychicznym i jak bardzo wierzyło w to, że nadal niektóre części ciała są do poprawki. Na te wychudzone ramiona, wystające kości żeber i przerażające patykowate ręce. I bezsilność, głupia rujnująca życie bezsilność. Więc szukając zdjęć z jednego wypadu z maja 2012 roku (a że zdjęcia segreguję w foldery datami, nie było to trudne), wpadłam na te, zatrzymałam na chwilę i nie wytrzymując, powiedziałam głośno: Ja pierdolę!
Musiałam się tym z wami podzielić. Patrząc z tej perspektywy najśmieszniejszymi komentarzami wydały mi się ostatnio powielane pod moimi śniadaniami teksty anonimowych czytelników. Nie wiem czy jesteście wychudzone tak czy bardziej (jeśli dobrze pamiętam, byłam tu już +3kg od mojej najmniejszej wagi), czy siedzicie całe dni przed komputerami, obżeracie się ciastkami i szukacie czegoś do skrytykowania, żeby poczuć się lepiej. Szczerze powiedziawszy nic mnie to nie obchodzi. "Spasłaś się ostatnio.", "Widać, ,że przytyłaś." i numer jeden z tej listy: "Widziałam cię na mieście, jesteś gruba.". SERIO?
Czy nie sądzicie, że zdrowe odżywianie mimo wszystko powinno być zdrowe a nie niszczące? Coś więc się tu wzajemnie gryzie i nie pasuje do reszty. Nie pasuje, bo propagowany wszędzie kult zdrowego życia stał się obsesją dla sporej części społeczeństwa. Społeczeństwa, które wywiera presję, krytykuje i dąży do perfekcji. Perfekcji której nie ma i obsesji, która jest chorobą. Tracimy przy tym kontrolę, tracimy przyjaciół, znajomych, oddalamy się od rodziny, a koniec końców i tak nie potrafimy stwierdzić dlaczego.
Wolę energię, śląski obiad u babci, tort bezowy, wino z przyjaciółkami, kebaba ze znajomymi i chipsy na filmie w środku nocy (choć nie przeczę, zmuszenie mnie do zjedzenia chipsów po ponad trzech latach nie tknięcia ani jednego, było nie lada wyczynem...), trening z rana, pompki ew. pocałunek na dzień dobry, godziny rozmów o zawodach, plany biegowe, mięśnie na brzuchu i uśmiech - najszczerszy. 
Ludzie się (na szczęście) zmieniają.
Pozdrawiam te minimalne efekty po dwóch tygodniach insanity - jest nadzieja że wyrośnie z tego jakiś sześciopak. I zdaję sobie sprawę, że tłuszcz lubi odkładać mi się w udach. Tylko co z tego, skoro teraz, przy większych wymiarach wydają mi się być takiej samej wielkości jak przy najniższej wadze. Pewnego dnia czas po prostu zadać sobie pytanie: "Co znaczy dla mnie waga?", po czym uroczyście wyje... wyrzucić ją przez okno.
Całusy dla anonimowych. Można hejtować.

musli z bananem i ciepłym mlekiem
muesli with banana and warm milk


Nie przedłużam, świata przecież i tak nie zbawię. Pójdę już lepiej napisać to kolokwium z mikroekonomii, które tak idealnie trafiło w dzień moich dziewiętnastych urodzin ;) Niech tradycji stanie się zadość - tak jak w latach 2011 i 2012 odpowiadam na wszystkie wasze pytania pod tym wpisem. Część postaram się ogarnąć jeszcze na wykładzie z informatyki albo na umówionych na później poprawkach mojej jaskółki w studiu tatuażu :p

.970.

Jeszcze 30 wpisów do wielkiego świętowania moi drodzy :)
Pozostając w owsianym listopadowym klimacie, postawiłam dzisiaj na coś dla mnie przedbiegowo bezpiecznego (you know what i mean). Pierwszy raz od dwóch miesięcy nadszedł weekend w moim ulubionym klimacie - za dwie godziny zawody. Nie nastawiam się na konkretny czas, ponieważ do mojego biegania podchodzę ostatnio jak do losu na loterii - albo się udaje albo nie. Szkoda tylko, że ta pozytywna opcja, to ta jedna na milion. Jedno tylko całościowe spojrzenie choć trochę podnosi mnie na duchu - ten sezon był zły, poprzedni był dobry, 2014 rok będzie boski. No może jeszcze klimat całej imprezy i towarzystwo skłania mnie do optymistycznej wizji. Trzymajcie kciuki i zabierzcie moim niedobrym piszczelom prawo głosu. Specjalnie wczoraj odpuściłam Insanity, żeby nogi odpoczęły przed startem.
serek homogenizowany z bioENERmix'em, granolą i bananem
cream cheese with bioENERmix, granola and banana


Moje owsiane wyzwanie zostało dołączone do wyzwań na blogu Przecudnie, więc zapraszam do udziału :)

.953.

musli z orzechami laskowymi i płatki nesquik z bananem, gruszką i ciepłym mlekiem
muesli with hazelnuts, chocolate flackes with banana, pear and warm milk

Takie małe "o mnie" zaktualizowane w górnych kartach, więc można przejrzeć :) Pozytywna muzyka w tle, pędzę na zajęcia, wieczorem bieganie.

.946. superfood


serek homogenizowany z gruszką, musli i bioENER mix'em
cream cheese with pear, muesli and bioENER mix

Taką oto paczkę od firmy Sensilive dostarczył mi ostatnio kurier. Muszę przyznać, że do żywności superfood podchodzę z lekkim dystansem i o ile jagody goi czy nasiona chia są jak dla mnie świetne, o tyle nie traktuje ich w kategoriach leków. Z chęcią jednak próbuje tego typu produktów. W sumie czy to rzeczywiste działanie czy to efekt placebo, ważne że działa. Dzisiaj w sumie tylko małe przedstawienie produktów. Efekty ich przyjmowania opiszę po dłuższym teście.
Na pierwszy ogień niech pójdzie specyfik dodany do dzisiejszego śniadania - bioENER mix: maca, zielona herbata, acerola i guarana. Skład naprawdę dobry. Na opakowaniu polecono wymieszanie zawartości saszetki z jogurtem, sokiem lub musli. Tak więc też zrobiłam i muszę powiedzieć, że zarówno zapach jak i smak tego produktu nijak nie jest wyczuwalny (z całą pewnością nie jest to wada, bo dosypując proszek do miski z musli, serkiem i gruszką, bałam się, że zepsuję smak całości). 
Na stronie internetowej suplementu możemy dowiedzieć się, że silnie odżywia i wzmacnia koncentrację, dostarcza wiele witamin i minerałów, przyśpiesza metabolizm i reguluje masę ciała oraz przyczynia się do spalania tłuszczów. 
Kolejnym produktem, który otrzymałam, jest mleczko pszczele (jak poinformował mnie znajomy, podobno spożywał je Bruce Lee, więc coś w tym musi być ;)). Jak na razie spróbowałam tylko jednej buteleczki, więc czy dodała sił, nie wiem, ale muszę powiedzieć, że spodziewałam się innego smaku. Pszczoła kojarzy się z słodyczą miodu. Tu jednak smak jest zupełnie neutralny.
Mleczko pszczele wspomaga odporność na choroby, zwiększa wydajność fizyczną i psychiczną, spowalnia proces starzenia, wzmacnia witalność, przyczynia się do rozwoju i wzrostu włosów, dodaje siły, skutecznie łagodzi problemy związane z sercem, wątrobą lub żołądkiem, polecane jest też w leczeniu niepłodności.
Ciekawostka: Pszczoły robotnice, żywiące się tym mleczkiem tylko przez pierwsze dni życia, kończą je po zaledwie kilku tygodniach. Zajadająca się nim cały czas królowa może przeżyć nawet 7 lat!

Ostatni: Sportsan. Suplement dla osób aktywnych. Mieści się w małych, łatwych do połknięcia kapsułkach. jego głównym składnikiem są algi. Ma zapobiegać stresowi oksydacyjnemu w mięśniach i ciele oraz poprawiać wytrzymałość mięśni, umożliwiając przez to większy i dłuższy wysiłek.Zapewnia bardziej intensywne i częstsze treningi oraz szybszą regenerację mięśni i stawów po sporcie lub po urazach.


I jak? Spróbowalibyście któregoś?