Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

.1317. Juice Plus Convention


Wczoraj na śniadanie było zmęczenie po targach fitness dnia poprzedniego (o tym jeszcze napiszę), dającym w kość treningu, podróży, całym dniu chodzenia po Warszawie i wieczornej imprezie. Był też Juice Plus z mlekiem migdałowym (mimo, że zdecydowanie wolę nim zastąpić inny posiłek niż śniadanie - za bardzo jestem w miłości z owsianką i plackami :p), był bo nic innego nie dało się tak wcześnie rano skombinować do hotelowego pokoju. Dziwiłam się, że nie jestem głodna mimo, że to tylko 200kcal, a moje śniadania mają zwykle 3 razy więcej, ale może miała tu jakiś udział nocna pizza ;)  Dostałam też słodką kawę prosto do łóżka, więc mogłam porządnie zacząć dzień. Dzień na pierwszej w Polsce konwencji Juice w hotelu Sound Garden wraz z grupką znajomych. Byli przewspaniali ludzie z zagranicy, był olimpijczyk Rafał Augustyn, był obieżyświat Piotr Śliwka, było sporo wykładów motywacyjnych oraz tych o zdrowiu i odpowiednim podejściu do odżywiania. Miałam też wegański makaron na życzenie i kameralne after party po. Jeden z najlepiej kiedykolwiek spędzonych weekendów, czuję się tak naładowana pozytywną energią, że mogę przenosić góry :D

Warszawa, bloggerzy, Bobby Burger i Gofiarnia.

Kilka godzin w trasie i teraz znowu piszę do was z południowej części Polski. Przeglądanie zdjęć pomaga w szybkim cofnięciu się o te parę chwil, powrotu do puszystego dywanu, na którym siedzieliśmy w jedenastkę na środku salonu Sylwii i gadaliśmy, gadaliśmy, gadaliśmy (swoją drogą czy jedenastka to nie jest aby ilościowy rekord na spotkaniach bloggerek śniadaniowych?). Dziwnym trafem rozmowy zawsze jakoś sprawnie schodziły na temat jedzenia - gotowania, pieczenia, przepisów, blogów, zdjęć i internetu. 
Później, spacerując ulicami Warszawy wyglądaliśmy niemal jak wycieczka szkolna, a jeśli wycieczka szkolna, to muszą być fast foody. Szybkie przypomnienie sobie zapachu najlepszych jakie jadłam frytek (Bobby Burger), jeśli nie lubicie burgerów warto wybrać się tu choćby i po same frytki, naprawdę polecam. Z resztą jeśli nie jecie tradycyjnych burgerów, dostępne są też wersje z kotletami z fasoli albo soczewicy. Rozsiedliśmy się wszyscy przy długim stole i po kolei zamawialiśmy, a potem po kolei pstrykałyśmy zdjęcia (wolę w takich momentach nie patrzeć na miny osób wokół :p bloggerki w swoim raju). Ja wybrałam klasyczną wołową wersję z klasycznym sosem i choć za burgerami nie przepadam, a w sumie to nie jadam ich w ogóle, to ten zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Wyrazisty smak, a placek naprawdę smakował domowo i z chęcią jeszcze bym tam wróciła. 
Kolejny raz grupowo odwiedziłam też Pana Marcina i jego Gofiarnię. Chyba już nigdy żadna moja wizyta w stolicy nie obejdzie się bez wpadnięcia tam po chrupiące cudo na papierowej tacce. Dodatkowo zostałyśmy poczęstowane piernikowym gofrem z domowym sosem karmelowym. Tym razem zamówiłam gofra waniliowego z tymiankiem, masłem i syropem klonowym, połączenie mistrzowskie. 
Reszta weekendu to nasze śniadania: 1072 i nasz gar owsianki z 1073, nasze zasypianie na dywanie nad ranem, picie, zdjęcia i radość z faktu, że w końcu udało nam się zgrać i spotkać w większym gronie. Nie wszystkim, ale następnym razem z pewnością i tym zmuszonych do rezygnacji w ostatnim momencie uda się do nas dołączyć. Ale wtedy chyba trzeba będzie poszukać jeszcze większego garnka do gotowania płatków :D

Bobby Burger, ul. Żurawia 32/34, Warszawa
Gofiarnia, ul. Puławska 11, Warszawa

"gdy patrzę w twe oczy zmęczone jak moje to kocham to miasto zmęczone jak ja"
chyba już zaczynam tęsknić

.1073. grupowa owsianka mistrzów

owsianka
oatmeal

.1072. bloggowe spotkanie w Wawie

 kanapki, ciasto, masło orzechowe i serek wiejski z bananem i cynamonem
 sandwiches, cake, peanut butter and cottage cheese with banana and cinnamon

MarysiaPiotrek, Karolina, KarolinaOla, Anka, Sylwia, Martyna, Magda i ja. 
Bloggerki (i blogger). Zjechaliśmy się do Wawy na duże spotkanie - weekend spędzony na gadaniu, jedzeniu, piciu, pstrykaniu zdjęć i spacerach po całym mieście. W międzyczasie rundka po warszawskich knajpach, z których fot jest tyle, że będą na cały odrębny wpis. 

.978. śniadanie przedstartowe

placki owsiane z bananami, masłem orzechowym, gorzką czekoladą, syropem z agawy i migdałami
oatmeal pancakes with banana, peanut butter, dark chocolate, agave syrup and almonds

Tak wyglądało moje ostatnie śniadanie w Warszawie. No i jak zwykle to ja zostaję zatrudniona do smażenia placków :D Idealny przedstartowy kop energii. Potem Bieg Niepodległości, z którego relacja jutro. A my się żegnamy, jednocześnie umawiając na kolejne spotkania oraz jedno wspólne biegowe wyzwanie, które niech pozostanie tajemnicą ;)

.977. Bułkę przez bibułkę i Gofiarnia, czyli śniadanie w Warszawie

Blogerek pięć, więc jeden typ śniadania, to byłoby dla nas za mało - obleciałyśmy więc dwie knajpy na Mokotowie ;) Nocuję u Sylwii, wstałyśmy, wypiłyśmy tylko szklankę soku i ruszyłyśmy do miasta. Przed dziesiątą spotkałyśmy się z Anką, Kasią i Marysią w śniadaniowni Bułkę przez bibułkę. Każda zamówiła wypasioną kanapkę z dodatkami (menu możecie przejrzeć na stronie bibułki), a w międzyczasie w knajpie zaczęło przewijać się coraz więcej ludzi przez co dziękowałyśmy Ance, że zarezerwowała stolik. Bardzo klimatyczne miejsce, bagietki leżące na ladzie, duży stół na środku, piękne zdjęcia na ścianach, cudowny zapach z pieca i dla każdego coś dobrego. Chrupkie, świeże pieczywo, aromatyczne dodatki, gadanie, śmiech i cappuccino. Codziennie poproszę takie poranki. Czas mijał niemiłosiernie szybko, zjadłyśmy,zebrałyśmy się i ruszyłyśmy dalej ulicą.

kanapka Juliusz C (na ciepło z grillowanym kurczakiem, boczkiem, sałatą i sosem czosnkowym)
Bułkę przez bibułkę, Puławska 24, Warszawa
warm sandwich with grilled chicken, bacon, lettuce and garlic sauce

Tak też trafiłyśmy do Gofiarni.
gofry waniliowe z śliwkami korzennymi i prażonymi migdałami
Gofrownia, Puławska 11, Warszawa
Vanilla waffles with spicy plums and roasted almonds

Tu zjadłam dzisiaj najlepsze w swoim życiu gofry. Serio, a gofrów jadłam już naprawdę sporo, więc rywalizacja o tytuł tych najlepszych jest zacięta. Będę wpadać przy każdej następnej wizycie w stolicy, a kolejnym razem skuszę się na takie w wersji wytrawnej (i takie z kozim serem, cebulą i sałatą się tu znajdą). Tak samo jak w Bułkę przez bibułkę, pozycje z menu przygotowywane są na oczach klienta, co dodaje temu miejscu uroku i pewnego rodzaju swojskiego charakteru. Początkowo usiadłyśmy na zewnątrz, bo w środku było mnóstwo ludzi, ale potem miejsca się zwolniły, więc razem z aparatami wpadłyśmy do środka. Tak, blogerki vs. właściciele lokali next mission. Zaskoczony, ale też ucieszony, jak się później okazało - właściciel, przywitał nas bardzo pozytywnie i wypytał o naszą blogową działalność. Zostawiłam swój adres internetowy, bo dziewczyny stwierdziły, że jestem ich prekursorką i że u mnie znajdzie się też linki do reszty. Miło mi :) Z rozmowy z panem Marcinem (którego tu pozdrawiam, bo pewnie będzie tu o sobie czytał :D) dowiedziałyśmy się też, że Gofrownię prowadzi od sierpnia oraz, że przepis dopracowywał wcześniej osobiście, testując na rodzinie. Nie łudzę się, że kiedyś ten przepis zdobędę, ale z całą pewnością będę się starała zrobić coś tak świetnego w domu. Za pstryknięcie wspólnego zdjęcia dziękujemy ;)

Uwielbiam was dziewczyny, już długo was znam wirtualnie i już dawno chciałam spotkać. Jedno z najlepszych blogowych spotkań.