Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

.1082. owsianka - film instruktażowy ;)

owsianka z bananem, pomarańczą, serkiem homogenizowanym i orzechową domową granolą
oatmeal with banana, orange, cream cheese and homemade nuts granola

Podobno zrobienie gęstej owsianki to żadna sztuka, bo potrafi to nawet mój chłopak, który jest w stanie przypalić wodę na herbatę ;D (Nie obrazi się. Sam kazał wam to przekazać ;)). Jednak tyle pytacie o to jak robię owsiankę, że postanowiłam odpowiedzieć raz a dobrze. Krótko, prosto, w kilku krokach. W kilka minut mamy śniadanie idealne.

.1071. Bieganie to wyzwanie

Jak pewnie już zauważyliście na facebooku, pobiegałam, nagrałam i udostępniłam. Film poniżej :)
Czemu bieganie jest dla mnie wyzwaniem? Hmm, może dlatego, że różnie z nim u mnie bywa. Czasem zaskoczy swoją magią i lekkością, czasem jest walką z lenistwem, czasem daje bolesne sygnały, a czasem po prostu odwraca się ode mnie obrażone, zraża do siebie i atakuje. Bieganie mi pomogło, bo jest w nim coś czego szukałam - dążenie do określonego celu i praca nad sobą. Paradoksalnie, wszystko to, co dają nam zaburzenia odżywiania. Rzucający palenie jedzą więcej słodkości by czymś zastąpić nałóg, analogicznie, rzucającym ED polecam biegać. Plus do chęci do życia, zdrowia i pozytywnej energii. Czego chcieć więcej?

owsianka z bananem, masłem orzechowym i musem jabłkowym
oatmeal with banana, peanut butter and apple mousse

Pakuję ostatnie rzeczy, piekę ciasto i jadę. Go to Warsaw!

.805. z facetem ćwiczysz lepiej

jogurt naturalny z gruszką i płatkami fitness
plain yogurt with pear and wholegrain flackes


Zdarzyło wam się raz bądź regularnie ćwiczyć ze swoją drugą połówką? Lub wam dziewczyny wgl. ćwiczyć z facetami? To nie to samo co jogging czy fitness z przyjaciółką. Ja, po kolejnym już treningu z Mateuszem, mogę stwierdzić, że wczorajszy był najcięższy. Mogę też stwierdzić, że przy takich spotkaniach, leżenie na podłodze w pocie i zmęczeniu wydaje się zupełnie normalne i układ włosów czy makijaż nie mają tu żadnego znaczenia. Endorfiny x 1000. Plus dla formy, plus dla ciężkiej pracy i plus dla facetów. Co jak co (bez obrazy), ale kobiety często oszukują czy poszukują dróg na skróty w swoich treningach. Najbardziej zdałam sobie z tego sprawę, gdy chodząc na aerobik przyglądałam się niektórym wykonaniom poszczególnych ćwiczeń. Niektóre kobiety robiły tylko drobne kroczki i wymachiwały rękami, jakby starając się wykorzystać jak najmniej partii mięśni (w ogóle się przy tym nie pocąc czy męcząc, i bynajmniej nie chodziło tu o problemy zdrowotne). Na ich miejscu szkoda byłoby mi pieniędzy na takie ćwiczenia. W tym aspekcie powinnyśmy się uczyć od mężczyzn - a może też jest tak, że oni w damskim towarzystwie dostają większą motywację ;)
Zakochałam się w powyższym filmie i w końcu jakoś zdołam podciągnąć się na tym wkurzającym drążku...

.738. Bieg o Złote Gacie w Brzeszczach

grahamka z masłem orzechowym, kremowym serkiem i dżemem porzeczkowym / wholemeal bun with peanut butter, cream cheese and currants jam


Jako bonus, czasem można i tak... I o Brzeszczach, organizacji, jedzeniu i o Półmaratonie Żywieckim, który już w niedzielę.

.724. recenzje: przed i pobiegowa joga


wegańskie razowe placki z jabłkiem, orzechami włoskimi, rodzynkami i masłem orzechowym / vegan wholemeal apple pancakes with walnuts, raisins and peanut butter

Kolejny raz się przekonuję, że to wtedy, gdy najbardziej nie chce mi się wychodzić, najlepiej mi się biega. Nawet po ciemku, nawet w deszczu, a może: przede wszystkim w deszczu, bo to on już wiele razy pomagał mi w chwilach największych trudności, kiedy nogi dawno straciły ze mną kontakt. To też w jego towarzystwie stanęłam na podium w biegu na 15km. Najszybszy (od kontuzji), najbardziej wyjątkowy, najlepszy. Taki był wczorajszy trening. I wróciłam i znowu chciało mi się wyjść.

.717. recenzje: Melanie Brown i Marta Stolarska

owsianka z mlekiem sojowym, jabłkiem, sosem mandarynkowym z czerwonego wina i orzechami / oatmeal with soy milk, apple, red wine tengerines sauce and nuts

Tak więc zapowiedziana i zatwierdzona przez was seria recenzji filmów z ćwiczeniami, zostaje otwarta. Działać mam zamiar dopóki będzie jeszcze co oceniać. Co, uwzględniając wasze propozycje (które z chęcią przejrzę) i filmy podsyłane mi przez portal strongersi.pl, są pewnie tematem niewyczerpalnym.

.517.


Orkiszowe pancakes z czekoladą.
Spelt pancakes with chocolate.


Dystans, dystans, dystans...
Znaczenia różne.
Dajcie mi czekolady.

.449. filmowe podsumowanie slow food

Chleb pełnoziarnisty z twarogiem, awokado, sałatą, pieprzem i solą, jabłko, czekoladowe cappuccino.
Wholemeal bread with white cheese, avocado, lettuce, pepper and salt, apple, chocolate cappuccino.


Dzisiaj obiecane podsumowanie akcji. Musicie mi wybaczyć szeroko pojętą jakość tego filmu i plecenie od rzeczy, ale to mój pierwszy raz ;) Teraz przypomniało mi się jeszcze, że miałam dodać podkład muzyczny, no ale pomińmy...

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział i mam nadzieję na kolejne tak owocne zbiory zdjęć. Kolejna będzie kilkumiesięczna "Naleśnikowa Sobota". Pamiętacie jeszcze?

.441. przyśpieszanie metabolizmu

Omlet razowy biszkoptowy z masłem orzechowym, rodzynki, plasterki banana i pomarańczowa herbata. Śniadanie z bratem. Jego omlet jest z nutellą i siekanymi migdałami.
Wholemeal sponge omelette topped with peanut butter, raisins, sliced banana and orange tea. Breakfast with my brother. His omelette is with nutella and chopped almonds.


Jak przyśpieszyć metabolizm? Pytanie, którym jestem obrzucana z każdej blogowej strony, głównie przez użytkowników anonimowych. Odpowiem, mam nadzieję wyczerpująco, mam nadzieję wzbudzając kilka kontrowersji i opcji do dyskusji. Posłużę się wiedzą własną oraz materiałami z sieci, wartymi przejrzenia. Kilka zasad, trochę kroków dla tych po obsesyjnych żywieniowych przejściach tak powszechnych w blogowej sferze i trochę dla tych, którzy chcą po prostu zdrowo żyć. 
1. Nie licz kalorii
Nigdy nie liczyłeś? Nie zaczynaj!
Liczysz? Przestań!
Wiem, że łatwiej jest mówić niż zrobić, bo sama z tym walczyłam i zdarza mi się walczyć dalej.
Kilka dni temu na geografii mieliśmy lekcję o wyznacznikach zamożności państw. Jednym z wyznaczników było średnie dziennie spożycie kcal na jednego mieszkańca (wiadomo, wyższe w krajach bogatszych - właściwie to może dlatego w Stanach Zjednoczonych rządzi otyłość? pomińmy...). Nauczyciel skierował do klasy pytanie ile kcal ma 1 gram węglowodanów. Odpowiedziałam. Potem była mowa jeszcze o białkach i tłuszczach. Po moich prawidłowych odpowiedziach pan zapytał czy wiem to z biologii czy liczę kalorie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc tylko znacząco się uśmiechnęłam, jednocześnie lekko się rumieniąc. Nauczyciel stwierdził, że dobrze jest liczyć kalorie i że sam to kiedyś robił. "Kompletna bzdura!" - pomyślałam. Nie widzę nic dobrego w zatapianiu się w siedzących w głowie tabelach (właśnie, w głowie, bo po co mi żywieniowe tabele, skoro znam wszystkie wartości na pamięć...) przed każdym kęsem. Ilość nie równa się jakość, a kalorie nie określają czy zjadło się coś zdrowego czy nie. To liczba, paliwo, jednostka energii, a my nie jesteśmy maszynami tylko ludźmi. Zapraszam do obejrzenia zamieszczonego filmu.

2. Jedz tyle ile potrzebujesz
Obniżona przemiana materii jest zwykle spowodowana stosowaniem zbyt restrykcyjnych diet. Słuchaj organizmu, a nie liczb, jedz wtedy gdy masz ochotę i wierz mi, nie przytyjesz. Bujdą jest zwiększanie po diecie dziennego spożycia o kilka cyferek, tu chodzi o pokochanie jedzenia, nie banie się go i próbowania z pasją. W ten sposób także automatycznie zwiększamy liczbę posiłków do 4-6. Organizm przyjmuje/oddaje wtedy wszystko na bieżąco, bo wie, że zaraz dostanie kolejną dawkę i nie musi magazynować. Jedząc zbyt mało, spalamy cenną tkankę mięśniową i obniżamy swoją wydolność, więc nawet podczas diety powinno się dostarczać odpowiedniej ilości składników odżywczych (Ile? Posłuchaj ciała, a efekty obserwuj mierząc się miarą krawiecką - waga często gra na nerwach i oszukuje np. przez chwilowe zatrzymanie wody, zakwasy, cykl menstruacyjny...). Chcąc schudnąć wystarczy zmniejszyć porcje, nie rezygnując z jakości.

3. Jedz śniadania
Moim zdaniem przez blog dostatecznie do tego motywuję, ale pozwólcie, że się powtórzę. Śniadanie pozwala przejść z trybu nocnego, kiedy metabolizm jest zwolniony, na dzienny, aktywny.

4. Postaw na ruch
Nawet najbardziej zawzięty i zawodowy kanapowiec może znaleźć sport, który będzie mu odpowiadał. Jestem tego najlepszym przykładem ;) Ciągle powstają nowe, tak więc od biegania i roweru, po zumbę, aerobik, jogę, koszykówkę, sztuki walki czy spacery. Warto poszukać.


5. Dokonuj lepszych wyborów
Nie opowiadam się za całkowitym wyeliminowaniem z diety cukru czy nasyconych tłuszczy, bo jedzenie lodów, domowych ciast i czekolady można doskonale pogodzić z slow foodową ideą kupowania produktów jak najmniej przetworzonych i jednocześnie ze zdrową, pełnowartościową dietą. W dodatku jedząc naturalne produkty nie musimy martwić się kaloriami. Nie ma mowy o wzroście wagi, bo taka dieta nigdy aż tak nie podbije naszego bilansu.
W tym właśnie miejscu chciałam zaprosić śniadaniowych bloggerów (i naszych kochanych nie zawsze szczerychimiłych anonimowych) do małej, tygodniowej akcji "slow food".
Poza śniadaniem, pokaż swój inny pełnowartościowy posiłek (lub kilka), zjedzony w ciągu dnia. Możecie zamieszczać je w swoich wpisach i podesłać mi linki lub przesyłać bezpośrednio do mnie, bo chciałabym za tydzień (a dokładnie - w poniedziałkowym poście) zrobić podsumowanie. Połączę je w całość podobnie jak robiłam to kiedyś po akcji "Naleśnikowa sobota" i zamieszczę odnośniki do waszych blogów. Mam nadzieję uzyskać zdrową kolorową mozaikę i liczę na waszą obecność :)

Jeśli ten wpis pomoże choć jednej osobie to już mogę powiedzieć, że odniosłam sukces.

.399. Wielkanoc i jak biegam

Wesołych Świąt! Dzisiaj rodzinne śniadanie wielkanocne.
Chleb pełnoziarnisty z masłem, moim własnoręcznie wykonanym drobiowym pasztetem, gotowanym jajkiem, sałatą, papryką, pomidorem i szczypiorkiem.
Family easter breakfast. Wholemeal bread with butter, homemade chicken pate, boiled egg, lettuce, peppers, tomato and chives.

Rogaliki z powidłami śliwkowymi i z masą makową.
Yeast croissant with plum jam and poppy seeds.

Sernik.
Cheesecake.

Radość. Niech dzisiaj będzie o małych i dużych sukcesach. Dla własnego dobrego samopoczucia. Dla wyzbycia się pesymizmu, bycia zawsze optymistyczną slyvvią, a nie Sylwią z cieniem przeszłości i grymasem na twarzy. Dla siebie, bo czasami trzeba być egoistycznym, żeby móc się otworzyć na innych.
Biegam z większą przyjemnością, więcej i lepiej. Mogę z dumą powiedzieć, że w końcu uzyskałam większą sprawność niż w zeszłym lipcu-sierpniu (zdjęcie z tego okresu jest moją wielką motywacją, bo potem było z nią tylko gorzej). W marcu wzięłam się w garść i z pomocą kilku osób udało mi się pokonać słabości. Między innymi jest to instruktorka aerobiku, na którym z resztą przez chorobę i późniejszą kontuzję nie byłam już 3 tygodnie. Następną osobą jest moja Alicja, która pod moją inspiracją zaczęła ćwiczyć, założyła konto na endomondo i je owsianki (no a jak wiadomo, królestwo owsianek stoi otworem dla każdego smakosza). Jednocześnie motywujemy się wzajemnie, więc to reakcja wiązana. Ostatnio zrozumiałam też zupełny sens kiedyś przeczytanego: "Jak wy to robicie, że nie chce wam się biegać?". Mnie serduszko kuje, kiedy wchodzę na endomondo i widzę ćwiczenia aktywnych znajomych, kiedy ja, chwilowo uziemiona, siedzę w łóżku z laptopem na kolanach. Aktualnie zupełnie regeneruję nogę, ale we wtorek wracam, zwarta i gotowa. Znalazłam towarzysza do biegów, nie powinno być trudno.

A jutro żywieniowa kwestia minionego postu.

.394. kontuzja i reklamy

Kasza pęczak z prażonym jabłkiem, miodem, cynamonem, suszoną żurawiną, migdałami i jogurtem naturalnym.
Barley with sauted apple, honey, cinnamon, dried cranberries, almonds and plain yoghurt.


Pierwszy raz w życiu zakochałam się w reklamie. I to raczej bez związku z moimi wysłużonymi reebokami, które po raz kolejny muszą na mnie czekać. Nie ma to jak od razu po przebytej grypie nadwyrężyć sobie mięsień uda... Oby udało się w sumie zrobić co najmniej te 63km biegu w tym miesiącu, bo przy obecnej aktywności maraton może wypaść blado. Tymczasem robię coś tam z ciężarkami na ręce i brzuch, co nie daje mi ani satysfakcji, ani potu i w sumie warte jest tyle co nic. 3-7 dni będę musiała poczekać na coś porządniejszego.
 
Szpagaty szpagatami, no ale bez przesady. Mam dość przerw i jestem cholernie zła na siebie za to jedno szarpnięcie nie w tą stronę co trzeba. Może po prostu tak już mam, że co jakiś czas muszę zrobić niewłaściwy ruch, nie koniecznie fizyczny. Taka życiowa rozrywka ;/

Tak z innej beczki: bardzo proszę was o głosy na mój przepis makaronirodzynka.blogspot.com/2012/03/na-kremowo-na-szybko-na-obiad.html na nietylkopasta.blogspot.com/2012/04/pomozcie-wybrac-zwyciezcow.html. To nic nie kosztuje, a sprawicie mi wielką przyjemność.