Krakowski obwarzanek z masłem i domowym dżemem malinowym. Ciepłe mleko.
Cracow's bagel with butter and homemade raspberry jam. Warm milk.
Deszcz i spadające liście oraz przez cały dzień wszędzie spotykani biegacze - jak prześladowcy i symbole tego, czego w danym momencie nie mogę. Jesień przynosi zmiany i kolejne paranoje, a ja powracam do Krakowa, do którego przez lata stworzyło się coś na wzór sentymentu. Wycieczka szkolna nie daje wielu możliwości i pełnego pola działań, jednak i tak wyjazd mogę uznać za udany. Jakże mogłoby być inaczej z moimi dziewczynami. Choć z jednej strony edukacyjna strona całego wyjazdu wprowadziła nastrój znudzenia i skłoniła do rozterek w stylu "gdybym nie jechała, byłabym w domu 6 godzin wcześniej". No cóż.
Rydlówka, Krypta Zasłużonych, kościoły, rynek i czas wolny. Dużo chodzenia i próba dla kontuzjowanych nóg. Próba zaliczona pozytywnie, bólu zero. Z niedzielnego startu na 25km już zrezygnowałam i choć kusi straszliwie, muszę się oszczędzać (jeszcze we wtorek utykałam, a jeszcze teraz biegowy ruch jest bardzo niepewny). Na razie rower moim przyjacielem.