Strony

.879. Woodstock 2013

 dla dwóch: bułki, kabanosy, musztarda i jogurt brzoskwiniowy
for two: buns, sausages, mustard and peach yogurt

Po pierwsze, zdjęcia robione telefonem Mateusza, kompakt padł, a lustrzanki brałam się zabierać na Woodstock. Po drugie, po ciężkiej podróży, znalezieniu umówionego miejsca w wiosce Y i rozłożeniu namiotu, rozpoczęło się wielkie poznawanie okolicy i okolicznych ludzi - tych z wioski i tych znanych już wcześniej przez internet, jak Daria (zdjęcie wyżej) czy Ewelina. Wszędzie alkohol, muzyka, alkohol i śmiech na każdym kroku. Pozytyw, wielki i najpozytywniejsze koncerty na świecie.
Po wegańskim jedzeniu od Hare Kryszny następuje podobno "klątwa Kryszny", ale ja stwierdziłam, że mój żołądek przyzwyczajony do najdziwniejszych (naprawdę najdziwniejszych) połączeń, da radę. Dał. Pewnie to to używane przeze mnie często curry. No i dobre było: ryż curry, gulasz sojowy, halava, zdjęcie wyżej. Przy okazji znowu kupię. Zdecydowanie więcej jedliśmy tam jednak fasolki i gołąbków ze słoików, kabanosów, konserwy i po worku kupowanych codziennie bułek + 3/4 słoika musztardy na 3 dni - dobry wynik. Tanio, na trawie, byle by coś zjeść. Kombinowanie nie wchodzi tu w grę ani nawet nie przychodzi na myśl :)
Poza tym 3 dni lodowatych grupowych kąpieli przy, niewielkiej jak na taką liczbę ludzi, kranach i upału zaowocowało poszukiwaniem innych źródeł ochłodzenia ciała. Znajomi, którzy byli już w zeszłym roku zaprowadzili nas nad rzekę - po wyjściu czystszym się nie było, ale za to jaka ulga. Potem ktoś zepsuł krany i jedynymi źródłami wody pozostały pięciolitrowe baniaki kupione w stojącym niedaleko polowym Lidlu oraz wodny grzyb przy błocie niedaleko sceny. Do błota zostałam kilkakrotnie wrzucona, błotem obrzucona i błotem rzucałam. Szkoda, że nie ma zdjęć ;)
W sobotę pole było tak zapełnione, że wyczynem było wyjście na główną drogę, a jeszcze trudniejszym, nocny powrót tak, żeby nie potknąć się o żadną namiotową linkę czy worek ze śmieciami. Nawet latarka nie dawała za wiele w tych warunkach. W niedzielę rano okolica już opustoszała i pokazała pozostałości po obozach. Tydzień pobytu minął tak niesamowicie szybko, że myślę, że nawet miesiąc nie byłby za długim okresem na cały Woodstock.
Wracam tam za rok. Będziecie też? :)

ps. Tak, wróciłam z dredami. Czterema. Jeden jest niebieski :)
ps2. Żeby przejść do poprzednich śniadań wystarczy kliknąć w odpowiednie poniżej.
 

23 komentarze:

  1. W tym roku nie mogłam,ale za rok będę obowiązkowo! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pozytywnie razem wyglądacie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pomimo wszystko podziwiam, że po takiej imprezie w ogóle chciało wam się coś jeść z rana. :D Bo ja rozumiem, duży pseudo obiad i masa dziwacznych rzeczy na kolację, która dodatkowo przeciągała się do 3-4 rano.Sama zjadłam tyle pizzy, owoców i kanapek po północy, że mam dość na następny tydzień. Normalnie nie wyobrażam sobie - dzień bez śniadania, ale po 2 dniach balowania już nie miałam siły nic jeść. Wróciłam do domu, przespałam spokojnie noc i o 6 obudziłam się głodna jak wilk. Nareszcie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My w nocy tylko piliśmy, więc rano głód był. Choć to "rano" to czasami 11.

      Usuń
  4. widać, że super się bawiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przejrzałam ten post to pierwsze co pomyślałam "za rok tam pojadę" !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Też byłam! Wydaje mi się, ze nawet "mieszkałysmy niedaleko bo kojarzy mi się "wioska WIKING" nie wiem czy widziałaś "przystanek wiadro?" WRACAMY ZA ROK!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie widziałam, trzeba to nadrobić w przyszłym :)

      Usuń
    2. koniecznie ! :)

      Usuń
  7. Zazdroszczę świetnych wspomnień ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Woodstock to moje marzenie, za rok będę na 100%:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że dobrze się bawiłaś :) Dobry obiad nie jest zły :D

    OdpowiedzUsuń
  10. gdzie na Woodzie jest rzeka? zdradź proszę ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warta. trzeba troche iść, ale opłaca się :)

      Usuń
  11. oh.. ale Ci zazdroszczę! mam nadzieję, że za rok też będę, zobaczę Cię i się przywitam :D lubię tę musztardę z biedronki xD

    OdpowiedzUsuń
  12. widzę super zabawa :D w tym roku nie byłam, ale w zeszłym bawiłam się równie świetnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam na mój Ask: http://ask.fm/Carly1998xd

    OdpowiedzUsuń
  14. Woodstock to najlpesze co przezylam na wakacjach! Jedyne czgo mi brakowalo to normalna toaleta, prysznic i łóżko

    OdpowiedzUsuń
  15. ja na Woodstocku byłam chyba z 16 lat temu-
    ale widzę , że niewiele się zmieniło.
    Też było super - piękne wspomnienia......
    Boże jaka ja już jestem stara :((
    Korzystajcie z życia !!!
    Aśka

    OdpowiedzUsuń
  16. te świeże bułeczki z lidla były tak dobre, ja gustowałam w pasztecie i keczupie na takiej bułce i piwie xd Wspominać będę bardzo dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Podziwiam, że chciało się wam codziennie stac w tej kolejce. Ja stanęłam raz i myślalam, że spędzę tam już resztę życia :P
    Moje śniadania (i w ogóle inne posiłki) składały się ostatecznie z piwa, papierosów i pasztetu, zwykle wyjadanego łyżką ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. szkoda tylko, że wyrasta kolejne pokolenie Polaków, które nie potrafi po sobie sprzątać...

    OdpowiedzUsuń
  19. Hahaha :D Niesamowite,też wróciłam z 4 dreadami,z tym że wszystkie były turkusowe :D Wpadaj koniecznie do mnie :D W tym roku jestem.

    OdpowiedzUsuń