Budyniowe naleśniki z masłem orzechowym, serkiem wiejskim i jabłkiem.
Custard powder crepes with peanut butter, cottage cheese and apple.
Po biegach w Chorwacji nie sądziłam, że zaskoczy mnie Polski upał, a po chorwackim jedzeniu nie sądziłam, że zastanie mnie spadek na centymetrze. Teraz zabrałam w teren za mało wody - jednoznaczne z wypociłam za dużo. Liczyłam na utęsknione i od dawna kojarzące się z wyjątkowymi momentami, skakanie przez kałuże, na bieg w ciepłym deszczu. Padać zaczęło przed północą.
Jeszcze po północy siedzę przy komputerze po kolei odwiedzając, wydawałoby się, całe wieki, nie przeglądane blogi. W międzyczasie po raz enty słucham na zmianę dwóch utworów, które tak idealnie wpasowały się do mojej skomplikowanej rzeczywistości. Naprzeciw siedzi obca osoba, patrzy na mnie zza odbijającego się w mroku szyby światła. Uśmiechnęła się. Zaczynam ją lubić. Nazywa się slyvvia, jest optymistką, kiedyś istniała tylko wirtualnie.
Budyniowe naleśniki koniecznie na liście do zrobienia ;).
OdpowiedzUsuńNaleśniki z ulubionymi dodatkami... ;-)
OdpowiedzUsuńŻyczę smacznego i miłego dnia...
OdpowiedzUsuńI czemóż mi nigdy nie chcą wyjść naleśniki...
OdpowiedzUsuńtwoje naleśniczki zawsze takie smaczne ! pyszny początek dnia ;)
OdpowiedzUsuńMuszę takie w końcu zrobić.:D
OdpowiedzUsuńBudyniowe naleśniki to jedne z najlepszych. :)
OdpowiedzUsuńU mnie miałabyś okazję pobiegać w deszczu, bo pojawił się już wcześniej. Za to dzisiaj już pewnie u ciebie również nie ma co narzekać na upały.;)
OdpowiedzUsuńNaleśniki przepyszne :) Fajnie wyglądasz :)
OdpowiedzUsuńMnie też takim rezultatem zawsze zaskakiwały wakacje w Chorwacji. A teraz, od jakichś 3 lat, centymetr ani myśli się ruszać ;)
OdpowiedzUsuńmiałam robić dzisiaj budyniowe :P teraz mam ochotę, pyszne :)
OdpowiedzUsuńświetny ten brzuch! :D
Zaintrygowały mnie Twoje słowa... Piszesz ciekawie i emocjonalnie, słowa łapią za serce. Czytając każde zdanie po raz drugi wynajduję w nim nowy sens i głęboko ukryte "drugie dno". Kiedyś, zdjęcia śniadań były tylko obrazkami ładnie przyrządzonych dań. Dziś, dzięki Twoim przemyśleniom, to jedzenie jest tylko dodatkiem do treści. I to czyni ten blog wyjątkowym :)
OdpowiedzUsuńPS A naleśniki wydają się być niesamowicie smaczne! Przygarnęłabym takie w wersji wegańskiej :)
dobre śniadanie, dobre wakacje i świetne efekty tego wszystkiego jak widać:)
OdpowiedzUsuńWyglądają cudnie. Przepis jest gdzieś u Ciebie na blogu?
OdpowiedzUsuńŚlicznie wyglądasz na zdjęciu, grunt to dobre nastawienie :)
Zrobiłam z tego przepisu: http://bakeandtaste.blogspot.com/2011/09/budyniowe-nalesniki.html
UsuńMąkę dałam orkiszową pełnoziarnistą, a budyniu 2 płaskie łyżki - czekoladowego.
Uwielbiam jabłka...
OdpowiedzUsuńUwielbiam masło orzechowe...
Uwielbiam naleśniki...
Uwielbiam Twój blog:>
Bliss ma rację, grunt to nastawienie:) dobrze, że ten optymizm przeniosłaś ze świata wirtualnego do realnego:)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie, kałuż u mnie pod dostatkiem^^ w zamian poproszę takie naleśniki:D
o, jak się robi budyniowe naleśniki? :)
OdpowiedzUsuńbardzo ładnie wyglądasz :)
Zrobiłam z tego przepisu: http://bakeandtaste.blogspot.com/2011/09/budyniowe-nalesniki.html
UsuńMąkę dałam orkiszową pełnoziarnistą, a budyniu 2 płaskie łyżki - czekoladowego.
Czasem przychodzi taki czas, że przestajemy izolować kilka naszych "ja" i łączymy je w całość, to dobre. Najważniejsze, to być sobą!
OdpowiedzUsuńPorywam tego z masełkiem! :D
OdpowiedzUsuńNiedawno zrobiłam pierwszy raz takie naleśniki z budyniem, ale kakaowych nie jadłam :) Spadek na centymetrze ? Nie wiem dlaczego tak jest, ale ja po podroży często chudnę.
OdpowiedzUsuńO, i u Ciebie dziś ciemne naleśniki :)
OdpowiedzUsuńDawno nie robiłam budyniowych. Z masełkiem, mmm... ;)
Fajnie, ze ta osoba nie istnieje juz tylko wirtualnie. Sliczna masz figure :)
OdpowiedzUsuńA budyniowych nalesnikow nigdy nie jadlam.. jesli smakuja tak jak wygladaja, to mam czego zalowac :)
Sylwia optymistka - dobrze brzmi! :)
OdpowiedzUsuńTakie naleśniki mogę jeść codziennie :D
OdpowiedzUsuńnajważniejsze to zaakceptować i polubić siebie...
OdpowiedzUsuńśniadanie wyborne :)
Ja również wróciłam z wyjazdu i mam wrażenie, że jestem trochę lżejsza.... niestety śniadania miałam w ośrodku wypoczynkowym i średnio mi pasowały.. to pewnie dlatego. :)
OdpowiedzUsuńJak to możliwe, że ja jeszcze nigdy nie próbowałam tego masła orzechowego. Wszędzie o nim czytam i widzę , że to niezły fenomen.
Pozdrawiam : )
Pięknie wyglądaszxD
OdpowiedzUsuńA śniadanko.. niebo w gębie<3
Twoje wpisy zawsze dają do myślenia...bardzo je lubię : ) odwiedzanie Twojego bloga to przyjemność - trzymaj tak dalej!
OdpowiedzUsuńa śniadanie - kuszące : D
świetne naleśniki,budyń mogłabym jeść całymi dniami :D
OdpowiedzUsuńnaleśnik z masłem orzechowym mnie powala :d
OdpowiedzUsuńwygląda wprost .... brak słów !
obłęd ;p
I to masło uciekające z naleśnika<3
OdpowiedzUsuńMożna prosić dzisiejszy jadłospis?
OdpowiedzUsuńZuzia
Wrzucę wieczorem na notideal.
Usuńale zgrabne udka ;).
OdpowiedzUsuńnaleśniki cudne!
Dawno nie jadłam naleśników, a Twoje z pewności by mi posmakowały :)
OdpowiedzUsuńNaleśniki wyglądają nieziemsko. I te wszystkie cudne dodatki...Dawno nie robiłam naleśników, ale za to średnio raz na 2 dni robię pancakes;) A tak poza tym to masz świetną figurę;) Można wiedzieć ile masz cm w udach?
OdpowiedzUsuńAnia
Dzięki :) 49,5 obecnie.
Usuństrasznie mało jak na Twój wzrost...
UsuńMam 166, więc nie sądzę.
Usuńjeśli dobrze pamiętam, to parę tygodni temu było 51? myślisz, że spada dzięki bieganiu? łydki też spadają?
UsuńMyślę, że dzięki bieganiu. Waga najprawdopodobniej taka sama lub większa, a łydki praktycznie stoją w miejscu.
Usuńprzepraszam bardzo, że się wtrącę ale Anonimowy kolega/koleżanka mówią, że Sylwia ma mało cm w udach przy swoim wzroście. myślę że nie ma mało cm bo ja mam 184 cm a moje uda mierzą 50cm.
Usuńto musisz wyglądać jak szkielet...!:/
Usuńwłaśnie nie. ważę 70kg mam 70cm w talii i w biodrach około 87cm ;)
UsuńTo masz po prostu nieproporcjonalnie chude nogi w stosunku do reszty ciała :]
Usuńweszłam na twojego bloga z jadłospisem i jestem pod wrażeniem że jesz tak dużo a jesteś tak szczupła. jak ty to robisz?
OdpowiedzUsuńdużo? przy takiej aktywności fizycznej myślę że Sylwia nie może powiedzieć że je dużo, mogłaby nawet więcej. W jej wieku ma zapotrzebowanie na 2000 kcal a uprawiając sport jeszcze więcej. Poza tym ma dobrze działający metabolizm i je zdrowo więc raczej nie ma szans na prztycie.
UsuńMasz rację, jem ponad 2000kcal. Postawiłam na rozruch metabolizmu i mimo dawnego męczenia organizmu dietą poniżej tysiąca, mogę teraz jeść tyle.
Usuńnie boisz się że przybierzesz na wadze? jak udało ci się tak nagle przejść z wycieńczajacej diety na taką powyżej 2000kcal nie tyjąc przy tym? liczysz kalorie?
Usuńzdrowe podejście :) na sarość sobie zostawmy ograniczanie kalorii, wtedy i nasz metabolizm siądzie. teraz wcinajmy ile chcemy :D
UsuńNie po to mamy życie, by martwić się o przytycie ^^
UsuńPodliczam czasami orientacyjnie.
Często zaczęłam się spotykać z masłem orzechowym w przepisach. Kupiłam sobie słoik i automatycznie się uzależniłam ! Mimo diety (może nie diety ale zdrowego odżywiania) zjadłam cały słoik w dwa dni!!!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że kiedyś będę mogła powiedzieć to samo co Ty. Zobaczyć w lustrze dziewczynę i pomyśleć, że ta osoba jest naprawdę szczęśliwa. Póki co pracuję nad tym, i myślę, że też udaje zbliżyć mi się powoli do celu. A śniadanko to bajka ;)
OdpowiedzUsuń